wszystkich wpisów:
14
Nasze Pielgrzymki
Publikacje Kresowe
Wołyńska Trylogia
Zjazdy Kresowe
Rody i Rodopisy
Audycje Radiowe
Poezja Kresowa
|
Za Bugiem krętołzawym,
łęgami z tańcem jaskółek
- za wiśniowymi sadkami
i jeziorem, jak rybie Oko.
Rozścielone, jak weselna chusta
w dzikie róże, jagody jałowca
z słowikiem, gdy miłośnie płacze.
Sześćset lat na mapach Wołynia
- wieś królewska,
polskie Rymacze.
Krzysztof Kołtun
Chełm 2012 r.
spokojny rytm życia w historycznej scenerii
|
dział: Rymacze - śladami historii Odsłon: 80 |
|
data: lipiec 2007 |
|
materiał: archiwum www.rymacze.pl |
Rymacze, wieś jednoulicowa, ok. 2 km miała - liczne kolonie (futory). Oto historyczne nazwy: Nowiny, Zajezioro (od zachodu); na północny wschód około 5 km. oraz wieś polska Jankowce, od wschodu Stróżki, Podczerniwie i Krzaki, na południe Brzezina, Mutwica i Ostrowy, a na północ 1 km - zaczyna się Stary Jagodzin...
Rymacze położone nad jeziorem Oko i rzeką Hapką, na rozległej Dolinie Bugu... Należały do Gminy Bereżce. Sąsiednia okolica to wsie czysto polskie oraz ukraińskie... Bereżce, Binduga, Czmykos, Jankowce, Jagodzin Stary i Nowy, Kąty, Kupracze, Rakowiec, Sztuń, Terechy, Terebejki, Wysock, Zamłynie... Oraz liczne futory (to znaczy - kolonie) sadowione po kolejnych pomiarach ziemi, nadaniach, spadkach i wianach ślubnych. Nasza historia rymacka będzie się rozgrywać wokół tych dróg, wsi, lasów, jezior i przemożnego orędownictwa rzeki Bug. Ona od wieków wyznaczała granicę djecezji najpierw włodzimierskiej, żytomierskiej a od XVI w, łuckiej ze stolicą i katedrą w Łucku. Wołynianie powtarzali od wieków: "A w tomu Łucku, wsio ny po ludzku, kruhom woda a w seredyni byda". Rzeka Bug od wieków stanowiła też granicę kulturową, językową, etnograficzną. Ostatecznie w burzliwym XIX wieku, kiedy Wincenty Pol, ziemie na rubieżach starej Rzeczypospolitej nazwał romantycznie KRESAMI... Ziemia Lubomelska i stare Rymacze znalazły się w ich geograficznych oraz duchowych granicach. Miastem powiatowym a zarazem parafią Rymacz do 1926 r. był Luboml. Na jarmarki (za pokupko) jeżdżono furmankami do Lubomla - gdzie było dużo żydowskich kramów i starowieczny z podcieniami rynek. Po rasowe konie wyprawiono się wierzchem (w trzy, cztery wierchowce) do Wisznic na Podlasie, do Maciejowa, do Ołyki i Chełma (za Bug). Po modne wówczas meble - wiszniowe kufry i malowane skrzynie posażne, sofki i kredensy - jeżdzono do Dubienki. Po kożuchy krymskie, (czyli wyszywane i na dębowy liść wyprawiane) w głąb Wołynia i do Lubomla. Wołyń i okolica wiosną bielił się od kwitnących sadów, brzeziny i jeziornych oczek wody, latem pachniał zbożami, lipowym miodem i suszonym sianem na łęgach, jesienią nabierał barw wrzosu oraz szarych konopi, a zimą - biała równina w chruścianych płatach - kraśniała jagodami kaliny i czerwonych szalinówek kobiet, wronymi i karymi końmi oraz rozległym, czystym niebem, które gdzie spojrzał człowiek - okalało wołyński horyzont.
z Wołyńskim ukłonem
Krzysztof Kołtun
autor
© Copyright by www.rymacze.pl
projekt i wykonanie:
Jacek Czerpak: 2005 - 2012
Rafał Kołtun 2013 -
Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii, treści bądź jakiegokolwiek
elementu niniejszej strony bez zgody właścicieli strony - zabronione.
